07 December 2022 08:26
Nawigacja
· Strona główna / Home Page
· Kalendarium / Timeline
· Dane techniczne / Specification
· Historia / History
· Artykuły / Articles
· Grupa Poszukiwawcza ORZEŁ / Association of the "ORZEL" submarine search group
· Forum
· Katalog linków / Links
· Galeria / Photogallery
· Kontakt / Contact
· Szukaj / Search
Najnowsze artykuły
· Krążowniki pomocni...
· U-Booty nietypowo ut...
· O potrzebie posiadan...
· Antoni's Story (Tol...
· ORP "Orzeł" a pola ...
Ostatnio Widziani
· zawila 2 tygodni
· Iron Duke 2 tygodni
· dar7914 4 tygodni
· ted 6 tygodni
· Xaro41 tygodni
· Marcin45 tygodni
· beretnikov47 tygodni
· tomekjan48 tygodni
· sztopka49 tygodni
· Krecia49 tygodni
Losowa Fotka
Czat
Musisz się zalogować, aby opublikować wiadomość.

30-12-2021 20:52
Witam!!!

30-12-2021 18:14
Witam wszystkich ponownie Wink

22-12-2021 13:05
Bravo!!!! Warto było czekać.

22-12-2021 11:23
Witam Was ponownie!!!

16-07-2018 13:24
https://tech.wp.pl
/chca-przebadac-60
0-km-kw-dna-morza-
szukaja-wraku-pols
kiego-okretu-62739
99885588097a

Hierarchia artykułów
Artykuły » RÓŻNOŚCI » O potrzebie posiadania przez RP Marynarki
O potrzebie posiadania przez RP Marynarki

Marynarka Wojenna wciąż jest nam potrzebna!


 


Ilekroć dzisiejszy Polak myśli o morzu – ma na myśli cud Gdyni, budzącą podziw pracę, jaką 
wykonaliśmy na polskim wybrzeżu. Ma na myśli port i ten krĂłciutki odcinek wybrzeża, jaki 
pozostał nam z tysiąckilometrowego władania Chrobrych i Batorych. Stare przyzwyczajenie 
sprawia, że mĂłwiąc czy pisząc o morzu – myślimy o brzegu, ba – gorzej: o skrawku brzegu; 
mĂłwiąc o porcie myślimy o nabrzeżach portowych i ładowaniu statkĂłw. Poza tym nasz stosunek 
do morza jest albo czysto uczuciowy, albo oparty tylko na bezpośrednim interesie handlowym. 
Ludzie, ktĂłrzy sprawy gospodarki morskiej pojmują trafnie, jako wyjście polskiego handlu w 
szeroki świat, należą jeszcze do rzadkości. Na morze patrzy się u nas wciąż jeszcze, jako 
na granicę wodną, zapominając, że nie jest ono przeszkodą ani barierą, ale przeciwnie – 
szerokim polem do działania i źrĂłdłem egzystencji całego narodu.Morza są gościńcem dziejĂłw, rynkiem, na ktĂłrym zdobywa się potęgę i dobrobyt. Bywają murem 
obronnym, mostem zgody, porozumienia, sąsiedzkiej wymiany. Są też niestety – dziś bardziej, 
niż kiedykolwiek – polem walki, na ktĂłrym rozstrzyga się spory o potęgę, bogactwo czy o 
panowanie. Kto panuje na morzu, panuje nad światem – twierdził jeszcze w XVI wieku Sir 
Walter Raleigh.Morza odgrywają rozstrzygającą rolę w życiu narodĂłw, stanowią o wielkich przesileniach 
politycznych i o losach państw. Szerokość dostępu do morza nie gra przy tym żadnej roli, 
byle dostęp taki był. Państwo mające dostęp do morza może odegrać wybitną rolę w życiu 
świata, państwo zaś nie mające dostępu do morza jest skazane na zależność od sąsiadĂłw. 
Państwo ktĂłre posiada dostęp do morza, lecz nie potrafi go odpowiednio zabezpieczyć, 
skazuje się na rolę drugorzędną, najczęściej zaś na nędzę lub niewolę.Zatem polska racja stanu nie mieści się na skrawku pomorskiego brzegu, ale obejmuje szeroko 
wszystkie części świata, dostępne lub potrzebne dla naszego rozwoju kulturalnego i 
gospodarczego. Znaczenie morza dla Polski spotęgowane jest ponadto poważnym stanem 
liczebnym naszego wychodźstwa zamorskiego, ktĂłre bez ścisłego związku z Macierzą będzie się 
wynaradawiało.Prowadzenie jakiejkolwiek polityki, choćby najbardziej pokojowej, wymaga zawsze 
odpowiedniego oparcia o poważanie państwa i narodu za granicą. Największe nawet państwo 
lądowe nie osiągnie tego poważania na zewnątrz, jeśli dla obrony swych interesĂłw 
gospodarczych i narodowościowych nie posiądzie odpowiednio silnej marynarki wojennej, 
torującej drogę banderze handlowej i gotowej upominać się o prawa obywateli. Marynarka 
wojenna, ten najbardziej widoczny czynnik niezawisłości państwa i sił żywotnych narodu, 
jest mocną nicią, łączącą wychodźstwo z macierzą i nie pozwalającą mu na wynaradawianie 
się.Tym się może tłumaczy fakt, iż nasi wychodźcy zamorscy są zwykle ogromnie upośledzeni w 
stosunku do obywateli kraju, ktĂłry zamieszkują. Są niezdolni do mobilnej i zyskownej pracy, 
a zmuszeni wieść życie ciężkie i dokuczliwe. Nieliczni, ktĂłrym udaje się osiągnąć lepsze 
warunki życiowe, szybko się wynaradawiają, bo wolą oprzeć się o państwo, ktĂłre jest bliżej, 
a co za tym idzie – może lepiej bronić interesĂłw swych obywateli.Wielką spoistość narodową i wypływający stąd dobrobyt AnglikĂłw i NiemcĂłw przebywających 
poza granicami ich krajĂłw spowodowała świadomość, że dzięki silnej marynarce wojennej 
(ktĂłrej okręty stale odbywały dalekie rejsy oceaniczne) ich majątek osobisty nie jest 
narażony na żadną szkodę, a łączność z krajami zapewniona. Korzystało na tym z jednej 
strony wychodźstwo, a z drugiej – kraj z narodem.Marynarka wojenna jednak nie jest przeznaczona wyłącznie do obrony dalekich kolonii, czy 
luźno rozsianego po świecie wychodźstwa. Jej pierwszym i najważniejszym zadaniem jest 
obrona szlakĂłw morskich, prowadzących do kraju. Przy tym jest wszystko jedno, czy szlaki te 
biorą początek w obcych krajach, czy we własnych koloniach. Najważniejsze jest to, aby 
szlaki te stały otworem, zapewniając narodowi swobodną łączność ze światem.Marynarka wojenna musi być dostatecznie silna, aby mogła wypełnić swe zadanie. W przeciwnym 
razie nie zapewni swobody żeglugi i na prĂłżno zginie. Natomiast tam, gdzie marynarka będzie 
silna, przez samo swoje istnienie stanie się hamulcem dla zakusĂłw wroga i gwarantką 
bezpieczeństwa. Dzięki niej będzie można nie tylko zwyciężyć w wojnie, ale i uzyskać pokĂłj 
w najkorzystniejszej formie. Bez odpowiedniej marynarki wojennej czeka nas chmurna 
przyszłość, niepewne jutro, a kto wie – może znĂłw klęska i niewola. Nie mamy wyboru.Wszystkie zwycięstwa wojsk Napoleona na lądzie zdały się na nic, bowiem na morzu panowała 
Anglia; jej flota zniszczyła flotę Cesarza FrancuzĂłw. Cała lądowa potęga carskiej Rosji nic 
nie wskĂłrała przeciw armii Japonii, bo to Japonia panowała na morzu i zniszczyła flotę 
cara. Cesarskie Niemcy, mimo zwycięstw ich armii lądowych – uległy, bo przewaga na morzach 
była po stronie przeciwnika, a one same nie potrafiły odpowiednio wykorzystać swej floty 
wojennej. Niemcy uciekli się do wojny korsarskiej, ktĂłra obrĂłciła przeciw nim cały świat. 
Trzeba wiedzieć, że sama wojna korsarska nigdy nie doprowadza do zwycięstwa, a jedynie 
rozwściecza przeciwnika. Eskadry liniowe tego ostatniego prędzej czy potem rozproszą lub 
zniszczą lekkie siły korsarskie, a kraj, ktĂłry sięgnie po taki środek, zapłaci z nawiązką 
za wyrządzone straty.W dzisiejszych czasach stawianie na tzw. „zagończykĂłw morskich“ to pewna przegrana. Tylko 
zorganizowana siła, flota wojenna, złożona z okrętĂłw wszelkich potrzebnych typĂłw i 
dostosowana liczebnie do potrzeb obrony kraju – może zapewnić bezpieczeństwo, swobodę 
żeglugi i ostateczne zwycięstwo.Stwierdziliśmy, że brak floty lub jej słabość powodowane są przez jedną z trzech przyczyn:1. pomyślny układ warunkĂłw politycznych (wyłączający na czas dłuższy możliwość wojny), 
bądź bezpośrednie sąsiedztwo potężnego sprzymierzeńca (przykłady: Belgia, Norwegia, Dania);2. słabość finansową;3. zaniedbanie i niezrozumienie spraw związanych z siłami morskimi państwa. Pierwsza z tych przyczyn nie wchodzi w naszym przypadku w rachubę. Nasze położenie 
geograficzne sprawia, że mamy sąsiadĂłw na ogĂłł usposobionych do nas nieprzychylnie. Dzięki 
umiejętnej i pełnej mądrości polityce organĂłw kierujących państwem udało się nam zażegnać 
bezpośrednie niebezpieczeństwo, nie znaczy to jednak, byśmy mieli zaniechać spraw naszej 
potęgi na morzu. Kto pragnie długotrwałego pokoju, ten musi być gotĂłw na wypadek wojny. 
Powinien być po temu wykorzystany okres pokoju, bo potem będzie za pĂłźno.Nie posiadamy też bliskich sprzymierzeńcĂłw, dysponujących potęgą morską, zresztą wojen nie 
wygrywa się cudzymi rękami. W 1651 roku cała flota sojuszniczej Holandii nie potrafiła 
przyjść Polsce z pomocą i odsunąć od niej groźbę szwedzkiego najazdu.RĂłwnież drugą przyczynę musimy odrzucić. Nie jesteśmy za biedni na stworzenie odpowiednio 
dla naszych potrzeb silnej marynarki wojennej. Stworzenie jej nie jest zadaniem ponad siły 
33-milionowego narodu, ktĂłrego obywatele jednak łożą na ten cel znacznie mniej, niż 
mieszkańcy Szwecji, Hiszpanii, Norwegii czy nawet Finlandii (zob. tablicę 3). Musimy raz 
wreszcie skończyć z legendą o własnej bezsilności, przestać biadać i narzekać, a zacząć 
myśleć kategoriami wolnych ludzi i uświadomionych obywateli.Nie narzekajmy na każdym kroku, że jesteśmy za biedni. Weźmy raczej przykład z innych 
państw, nieraz biednych naprawdę, a nie zaniedbujących obrony swego morza. Polska jest 
krajem o wielkich zasobach duchowych i gospodarczych, ktĂłry posiada nieprzeliczone bogactwa 
naturalne i stać się może jak dawniej „spichlerzem Europy“. Ma też wielu dobrych patriotĂłw, 
niestety nie zawsze wierzących we własne siły.Pora nareszcie uwierzyć, że jesteśmy silni i bogaci – w skarby, ktĂłre daje polska ziemia, 
ale i w wiedzę, kulturę, miłość ojczyzny i pracę twĂłrczą. Wystarczy chcieć to zrozumieć, a 
słabość i ubĂłstwo zaczną same ustępować, nastaną lepsze czasy. Rozbudowa marynarki wojennej 
będzie najlepszym znakiem rozwoju silnego państwa i rozkwitu pomyślności narodu opartego o 
władanie przynależną mu częścią morza.Pozostaje przyczyna trzecia – zaniedbanie i niezrozumienie. Tu trzeba uderzyć się w piersi. 
Chcieliśmy dziś zepchnąć ciężar budowy floty na rząd tak, jak w Polsce przedrozbiorowej 
spychano go na krĂłla. Tymczasem sprawa stworzenia marynarki wojennej nie jest w Polsce 
zagadnieniem wyłącznie militarnym, ale narodowym w najszerszym tego słowa znaczeniu. Jeśli 
chcemy żyć a nie wegetować w ciągłej obawie o swobodę naszej żeglugi i o nasze jutro, 
musimy wszyscy, jak jeden mąż, stanąć do apelu. I niech nas nie przestraszy ogrom wysiłku, 
bo czyż stworzenie wojska w czasach, gdy Polska jęczała w niewoli, i wywalczenie tym 
wojskiem wolności i niepodległości nie było rzeczą stokroć trudniejszą?...
*
Dla zabezpieczenia swobodnego dostępu do morza Polska bynajmniej nie potrzebuje floty 
silniejszej od swoich sąsiadĂłw, ale takiej, ktĂłra dawałaby dostateczną rękojmię 
nienaruszalności naszych praw na morzu i wolności drĂłg morskich. Potrzeba na to około stu 
milionĂłw złotych rocznie, co oznacza około trzech złotych na głowę mieszkańca, to jest 
cztery razy mniej niż w Szwecji, ponad dwa razy mniej niż w Grecji, i mniej więcej tyle 
samo co w Turcji lub Jugosławii. Czy jeszcze ośmielimy się powiedzieć, że jesteśmy za 
biedni? I czy kwota 1 zł 20 gr., ktĂłrą każdy z nas łoży na flotę – najmniejsza wśrĂłd państw 
z dostępem do morza – ma być ostatecznym wysiłkiem, poza ktĂłrym stać nas już tylko na 
szumne hasła i bezwartościowe obietnice?Staraniem Ligi Morskiej i Kolonialnej powstał Fundusz Obrony Morskiej (PKO 30680), na 
ktĂłrego czele stoją najpoważniejsze osobistości kraju: generał dywizji Kazimierz 
Sosnkowski, biskup morski ksiądz dr Okoniewski, b. minister Kwiatkowski, komandor inż. 
Czernicki, komandor porucznik Korytowski, b. Wicemarszałek Sejmu Dębski, b. wojewoda 
Bniński, prof. Sumiński. Pieniądze, łożone na Fundusz, są obracane wprost na rozbudowę 
Marynarki Wojennej bez żadnych potrąceń czy kosztĂłw administracyjnych.ZbiĂłrka ta ma charakter powszechny i stały, przy pomocy opodatkowania dobrowolnego i 
niskiego, ale obejmującego całe społeczeństwo. Im więcej dających, tym mniej dotkliwa jest 
ofiara i tym szybszy skutek. Toteż wszystkie warstwy społeczeństwa powinny we własnym 
interesie doń się przyczynić. W ten sposĂłb ani się nawet spostrzeżemy, a powstanie owa 
silna i sprawna flota, źrĂłdło potęgi kraju i dobrobytu narodu.Nie oznacza to bynajmniej, że budowa okrętĂłw miałaby być oparta wyłącznie na ofiarności 
społecznej. Marynarka wojenna to czas, cierpliwość i ciągłość, a zatem programowe kredyty 
muszą być uwzględniane w budżecie państwa rokrocznie. Sejm zaś, gdy tylko ofiarność 
społeczeństwa ukaże mu jego gotowość do realnego wysiłku na rzecz utrzymania i obrony 
morza, z pewnością podejmie odpowiednią uchwałę i stworzy ustawę o rozbudowie floty, bez 
ktĂłrej żadna marynarka wojenna nie jest w stanie się rozwijać.Jak zatem widać – może i musi powstać Polska Marynarka Wojenna o rozmiarach potrzebnych do 
utrzymania naszej suwerenności na morzu. I powstanie, jeśli takie będzie nasze życzenie, 
bowiem – jak uczy historia – w ofiarnej pracy dla dobra Ojczyzny nie ma rzeczy 
niemożliwych. Są tylko zbyt ciasne umysły, albo zbyt słabe charaktery.


 


Aż trudno uwierzyć, że powyższe - jakże celne! - zdania napisano ponad osiemdziesiąt lat temu. 
Inna jest dziś Polska, inna jest sytuacja polityczna i gospodarcza w Europie i na świecie, 
inne też niebezpieczeństwa nam zagrażają, ale znaczna część tego znakomitego tekstu brzmi 
dziwnie znajomo...Wczytajmy się przeto wszyscy w słowa inżyniera Ginsberta, napisane 80 lat temu, i sprĂłbujmy jako narĂłd wyciągnąć z nich jak najbardziej aktualne wnioski, zanim okaże się, że po raz 
kolejny obudziliśmy się z ręką w nocniku.

Komentarze
Żadne komentarze nie zostały dodane.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby napisać komentarz.
Oceny
Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.

Żadne oceny nie zostały dodane.
Zaloguj
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Zapomniałeś/aś hasła?
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 976
· Najnowszy użytkownik: testik
Ankieta
Moje poszukiwania ORP ORZEŁ

Szukam, czytam, przeglądam i przekazuję dalej
Szukam, czytam, przeglądam i przekazuję dalej
40% [32 głosów]

Szukam, czytam i przeglądam
Szukam, czytam i przeglądam
39% [31 głosów]

Tylko czytam to co inni napiszą
Tylko czytam to co inni napiszą
13% [10 głosów]

Czekam jak ktoś inny znajdzie okręt
Czekam jak ktoś inny znajdzie okręt
9% [7 głosów]

Ogółem głosów: 80
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 13/09/2008 14:47

Archiwum ankiet
Webmaster
Twórca i opiekun

Marcin Burza Burzyński
4,677,726 unikalnych wizyt